Wraz z rosnącą popularnością kart zbliżeniowych, rosną również obawy o ich bezpieczeństwo. Trudno się temu dziwić – pozwalają one na dokonanie płatności bez podawania PINu; czy także bez świadomości ich posiadacza?
Wielu z posiadaczy takich kart zastanawia się, czy przestępcy mogliby wykorzystać z mechanizmu bezstykowego łączenia się z kartą w celu pobrania kwoty bez jakiegokolwiek udziału, a nawet wiedzy posiadacza. Zdaniem operatorów kart jest to niemożliwe – kontrolują oni i nadzorują wykorzystanie zbliżeniowych terminali płatniczych w taki sposób, że przestępcy nie mają możliwości połączenia się z kartą. Karta działa bowiem tylko z licencjonowanymi odbiornikami. Wykonanie płatności bez wiedzy posiadacza karty jest zatem właściwie niemożliwe.
Drugim zmartwieniem jest kwestia wycieku samych danych. O ile bowiem, jak przekonują nas Visa i MasterCard, nie da się przeprowadzić nielegalnej transakcji, to wydaje się, że możliwe jest przechwycenie szeregu danych związanych z kartą. Czy na tej podstawie hakerzy mogliby włamać na nasze konto? Obie organizacje zaprzeczają – do przeprowadzenia jakichkolwiek transakcji z wykorzystaniem karty konieczne jest posiadanie fizycznego nośnika, tj. właśnie samej karty.
Czy te wyjaśnienia są wiarygodne? Jak na razie wydaje się, że tak. Przestępcom nie udało się dotychczas złamać zabezpieczeń systemu. Jak na razie jesteśmy więc bezpieczni. Pytanie tylko: na jak długo?